Klubowiczki i klubowicze ze Stowarzyszenia Ludzi III Wieku „Świerczewski Krąg” przyzwyczaili się już, że czwartki to czas kawy, rozmów i ploteczek przy klubowym stole. Jednak ostatni „Świetlicowy Czwartek” postanowiliśmy spędzić… na wysokościach! I to dosłownie. Zamiast siedzieć na parterze naszego klubu, wsiadłyśmy do windy i ruszyłyśmy prosto na 18 piętro Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, by zdobyć taras widokowy i spojrzeć na Poznań z perspektywy ptaków… a przynajmniej bardzo ambitnych gołębi.

Już sama podróż windą wywołała emocje. Niektóre śmiały się, że dawno tak szybko nie były „na szczycie”. A kiedy drzwi się otworzyły, naszym oczom ukazała się panorama miasta, która sprawiła, że nawet najbardziej zagadane na chwilę zamilkły. Poznań z góry wygląda zupełnie inaczej – nagle człowiek odkrywa, że zna miasto głównie z poziomu chodnika i przystanku tramwajowego.




Dla rodowitych poznaniaków ten widok stał się jednak czymś więcej niż tylko atrakcją turystyczną. Spojrzenie z góry obudziło mnóstwo wspomnień. Tu kiedyś były ogródki działkowe, tam stare kamienice, a gdzie indziej miejsca, które dziś trudno rozpoznać. Z wysokości doskonale widać, jak bardzo Poznań się rozbudował i jak wciąż się zmienia. Liczne żurawie budowlane wyrastające ponad dachy miasta wzbudzały ogromną ciekawość:
– „A co tam budują?”
– „A gdzie dokładnie ma stanąć nowy Teatr Muzyczny?”
– „To już tyle lat czekamy i może wreszcie się doczekamy!”

Temat nowego Teatru Muzycznego w Poznaniu rozgrzał dyskusję niemal tak mocno jak kawa. Każda chciała wiedzieć, gdzie będzie scena, którędy dojazd i czy na premierę zdążymy jeszcze przed kolejnym remontem ulic.

Dzięki lornetkom rozpoczęła się prawdziwa gra terenowa… tylko bez terenu. Każdy wypatrywał znajomych miejsc:
– „Patrzcie, tam jest Malta!”
– „Nie, to chyba parking!”
– „A może jedno i drugie?”

Naszą przewodniczką po dachach, wieżach i ulicach była sympatyczna pani Dagmara, która cierpliwie tłumaczyła, co widzimy. Choć momentami miała trudne zadanie, bo część grupy bardziej interesowało, gdzie dokładnie znajduje się cukiernia niż zabytki.

Ogromną atrakcją okazało się obserwowanie samolotów lądujących na Ławicy. Przez lornetki wyglądały tak blisko, że jedna z uczestniczek zapytała:
– „Czy jak pomacham, to pilot odmacha?”
Na co ktoś odpowiedział:
– „Jak zobaczy nasze tempo zwiedzania, to jeszcze nas zabierze na pokład!”



Nie zabrakło też kawy i ciasta, bo przecież nawet na 18 piętrze trzeba dbać o tradycję „Świetlicowych Czwartków”. Trzeba przyznać, że kawa wypita z widokiem na całe miasto smakuje jakoś bardziej światowo.
Spacer okazał się strzałem w dziesiątkę – było trochę zwiedzania, trochę śmiechu, trochę zachwytów i dużo wspólnego patrzenia na Poznań z zupełnie nowej perspektywy. A kto wie… może następnym razem porwiemy się jeszcze wyżej? Byle tylko windy dały radę!
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
