6 maja Świerczewski Krąg – grupa nieustraszonych pasjonatów wiosny, historii i dobrego humoru – ponownie udowodnił, że wiek to tylko liczba! Zaczęliśmy punktualnie (no, prawie – zawsze musi ktoś poprawić fryzurę i makijaż), kiedy nasza prezeska Łucja, z kwiatkiem we włosach i uśmiechem jak z pocztówki, przywitała wszystkich zebranych. Gdy już w końcu zapanowała cisza (ale tylko do czasu pierwszego piania „Mazurka 3 Maja”), odśpiewaliśmy hymn i ruszyliśmy z poetycko-muzycznym maratonem, gdzie wiersze przeplatały się z patriotycznymi pieśniami – a recytatorki bardzo wczuły się w klimat, że aż kilku z nas zaklaskało na stojąco.
Po tej porcji wzruszeń z odpowiednią dawką dźwięków i nutką nostalgii, kiedy zabrzmiało ostatnie „la-la-la”, zrobiliśmy sobie słynne selfie pokoleniowe – bo nic tak nie cementuje przyjaźni jak wspólne ujęcie w kwietnych kapeluszach i na tle majowych kwiatków. Koleżanka Natalia wprowadziła nas potem w stan hardcore’owej koncentracji: zgadywaliśmy, kolejność ustawienia kolorowych butelek, a kalambury i wymyślanie opowieści nie z tego świata przeciągnęły nas na skraj wyobraźni.
Gdy emocje opadły, wyciągnęliśmy sztućce i ruszyliśmy na kulinarny atak: grillowane kiełbaski śpiewały wręcz serenady, smalec na chlebie był tak pyszny, że rozeszło się o nim więcej plotek niż po lokalnym festynie, a drożdżowy placek… cóż, chyba musimy zamówić drugi raz tyle, bo ten zniknął w mig! Przy kawie, ogórkach małosolnych i dźwiękach gawęd naszych uczestników piknik przeciągnął się aż do popołudniowego słońca.
Na zakończenie Łucja jeszcze raz podziękowała wszystkim za obecność, a my zgodnie uznaliśmy, że takie spotkania to najlepszy sposób na doładowanie baterii i potwierdzenie, że w Świerczewskim Kręgu wiek to naprawdę tylko pretekst do wspólnej zabawy!






