Co to był za wieczór!
W czwartkowy wieczór Świerczewski Krąg zadrżał w posadach — bo nadeszli oni: sześcioro muzyków i śpiewaków, którzy dają czadu jako Kapela Klika czyli Sami Znajomi Prezesa. I choć średnia wieku panów i pani przekracza 70 lat — to ducha mają młodego i energię, jakby popijali eliksir wiecznej młodości.
Impreza ruszyła z kopyta. Muzyka poleciała — halo, halo — i momentalnie parkiet zamienił się w wir tańców. Kto mógł — tańczył na stojąco, inni — kręcili bioderkami na siedząco, bo miejsca — a jakże — stanowczo za mało. Ale to nie przeszkadzało: był śmiech, śpiew, klaśnięcia i radosne głosy.
Humor — żartobliwy; serca — miękły. Bo między kawałkami o życiu, miłości i codzienności, było też coś z nostalgii: wspomnień, uśmiechów, wzruszeń. Kilka utworów wybrzmiało tak, że nawet najbardziej zatwardziali tancerze się zatrzymywali, słuchając, albo kołysali głowami — jakby szukając rytmu wewnątrz siebie.
Oni — kreatywni, pełni energii, żyją muzyką
Kapela Klika to — według ich własnej historii — grupa seniorów-muzyków, którzy regularnie spotykają się i koncertują od wielu lat.
- Liderem i wokalistą jest Roman Kawecki — autor tekstów, gitarzysta, człowiek, którego pasja do muzyki odżyła na nowo po latach.
- W skład wchodzą też m.in. Mariusz Basiński „Basina” na basie, Włodzimierz Budny na klawiszach czy akordeonie, Małgorzata Głowacka na wokalu, oraz dęciak/klawisze/akordeon — wszystko to by muza grała.
W 2025 roku nakładem ich własnych sił i przy wsparciu lokalnych inicjatyw wydali płytę zatytułowaną Piosenki o życiu na naszej ulicy — z piosenkami o codzienności, o drodze, o tym, że „każdy dotrze do celu, chociaż zbyt wcześnie nie chcemy” (jak dobrze pamiętam z ostatniego rzędu, echo słów płynących ze sceny…).
Choć wiek bywa liczony w dekadach — ich muzyka, entuzjazm i poczucie humoru są bez ograniczeń. I to właśnie widać, kiedy stają na scenie: z uśmiechem, wdziękiem i szacunkiem do publiczności.
Wieczór pełen muzyki, śmiechu i serca
Zaczęli od kilku lżejszych kawałków — te, które od razu porwały ludzi do tańca. Potem były ballady: wolniejsze, bardziej nastrojowe — a wtedy sala jakby przycichła. Choć talerze, filiżanki i rozmowy wokół — było głośno — na moment cały tłum słuchał. I czuło się, że to nie tylko koncert — to spotkanie, serdeczne, jak z dobrymi znajomymi, przy wspólnym podwieczorku, przy wspólnej opowieści.
Pomiędzy piosenkami — żarty, anegdoty, opowieści sprzed lat. Widziałam, jak kilka osób przetarło oczy. Nie z żalu — z wzruszenia. Bo to właśnie magia takiego wieczoru: śmiech i łza — często w tej samej chwili.
Na końcu — wspólne śpiewanie, oklaski, zaproszenia na kolejne spotkania i… gwar obietnic, że z kapelą się jeszcze zobaczymy. Gdyby była taka możliwość — pewnie wszyscy by zostali do rana.
Co tu dużo mówić — Andrzejki w Świerczewskim Kręgu zostały uratowane (a jak!) przez Kapelę Klika. Bo nie o glamour tu chodziło, ani o wielkie światła — tylko o prawdziwą muzykę, uśmiech, ludzi i dobro. I właśnie to dostał każdy, kto przyszedł: trochę nostalgii, trochę radości, dużo wspólnoty.
Jeśli kiedyś usłyszysz, że „seniorzy nie nadają się na scenę” — powiedz wtedy: sprawdź Kapelę Klika czyli Sami Znajomi Prezesa . I jeśli dasz radę — zatańcz. Bo oni udowadniają, że wiek to tylko liczba, a energia — stan ducha.





Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
